Nauka, Boże Narodzenie, Sylwester że hoho, nauka i sesja, bal i oto znowu nadeszła pora, żeby coś napisać. A zebrało się tego sporo. Dawno nie odwiedzałem tego miejsca, ale czasem trzeba posprzątać. No ale wróćmy do rzeczy. O nauce nie będę mówił, bo w sumie nie ma o czym. Sesja przeszła, fartownie szczerze mówiąc, no i jakoś jestem szczęśliwym (oby!) studentem czwartego już semestru na Wydziale Chemicznym. W święta było rodzinnie, tylko patrzeć jak zmiany zachodzić będą na lepsze. Pierwszy Sylwester, kiedy „coś się działo” (pod samym balkonem u kumpla). No ale to normalne, jak ludzie za dużo wypiją. Po raz pierwszy od zeszłorocznej Studniówki mojej przyjaciółki byłem na prawdziwym balu. Miał niby być na 100 par, a ponoć było 140 par. Tłum niemożebny, poszaleć na parkiecie nie było gdzie… Ale takie uroki. No i ostatnio byłem w Zieleńcu na nartach. Wspaniałe warunki, mnóstwo śniegu i niekoniecznie miłego wyniszczania stawu kolanowego po kilkuletniej przerwie. Mróz −15 stopni to fantastyczna okazja, żeby wymrozić na sztywno cały szalik
… Wspominałem coś o sprzątaniu. Chyba posprzątam. Wszystkich, którzy tutaj jednak czasem zaglądają, muszę poinformować z przykrością lub bez (zależy jak kto to odbiera), że „Piosenka na dany miesiąc” się będzie pojawiać sporadycznie, tak jak i ja rzadko tu bywam, by coś napisać. Nie będzie ona już piosenką na dany miesiąc. Po prostu tak o! się pojawi… Skoro już o tym, to odkryłem wspaniały zespół Porcupine Tree grający progresywnego rocka i bardzo klimatycznego, coś z jazzem mającym wspólnego w ich wykonaniu (przynajmniej na płycie „In Absentia” − innych nie poznałem do tej pory). Tak z innej beczki, niedługo wrócę, może z jakimiś przemyśleniami, jak ktoś będzie chciał czytać, zapraszam zawsze i bądźcie cierpliwi. Kiedyś na pewno coś tu napiszę. A tymczasem trochę muzyki dla ucha…
Różne różności
Napisane w Epicznie, Muzycznie | Tagi: bal, In Absentia, jazz, music, music compositions, muzyka, piosenki, porcupine, Porcupine Tree, progressive rock, songs, utwory muzyczne, życie
Piosenka na listopad 2011
Wybaczcie to spóźnienie, ale kompletnie ostatnio nie miałem czasu, żeby się zajmować postowaniem, załączaniem i innymi bzdurami. Tym razem propozycja akustyczna, czyli Preston Reed. Ostatnio we Wrocławiu zakończył się Festiwal Gitara 2011, podczas którego, po raz pierwszy w Polsce, wystąpił Preston Reed. Gitarzysta niesamowicie utalentowany, któremu widać gitara nie przeszkadza:) Repertuar otworzył w 1979 roku pierwszym album zatytułowanym Acoustic Guitar. Do 2007 roku ma w dorobku 15 albumów. Utwór Rainmaker znalazł się na płycie Ladies Night z 1997 i zrobił ogromne wrażenie na publiczności we Wrocławiu. Jest to popis ogromnego poczucia rytmu, szybkości i umiejętności wykorzystania naprawdę wszechstronnego instrumentu jakim jest gitara.
Więcej na: www.prestonreed.com
Napisane w Muzycznie | Tagi: Acoustic Guitar, Festiwal, fingerstyle, gitara, Ladies Night, music compositions, muzyka, perkusja, piosenki, Preston Reed, Rainmaker, rytm, songs, Synagoga Pod Białym Bocianem, tap style, tapping, utwory muzyczne, Wrocław
Piosenka na październik 2011
Piosenka, którą wybrałem na październik to jedna z moich ulubionych piosenek Pink Floyd obok Atom Heart Mother i paru innych. W każdym razie piosenką tą jest High hopes z albumu The Division Bell. Pod klipem standardowo tekst piosenki.
Beyond the horizon of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
Our thoughts strayed constantly and without boundary
The ringing of the division bell had begun
Along the Long Road and on down the Causeway
Do they still meet there by the Cut
There was a ragged band that followed in our footsteps
Running before times took our dreams away
Leaving the myriad small creatures trying to tie us to the ground
To a life consumed by slow decay
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder
Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some sleeping tide
At a higher altitude with flag unfurled
We reached the dizzy heights of that dreamed of world
Encumbered forever by desire and ambition
There’s a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road we’ve been so many times
The grass was greener
The light was brighter
The taste was sweeter
The nights of wonder
With friends surrounded
The dawn mist glowing
The water flowing
The endless river
Forever and ever
I jeszcze parę ciekawych wypowiedzi (dla tych co po angielsku trochę) jakby się komuś chciało czytać. Pod wszystkimi mógłbym się podpisać, gdyby tylko były moje:)
This song, to me, is about that impossible dream of achieving success and happiness. You have high hopes for yourself when you are young. However, when you finally achieve that “success” it only leads to regret and wishing for the return of that former innocence, when things were simpler and the grass was greener.
One of Pink Floyd’s finest post-Waters songs. The song reminds of an English autumn, the passing of old things, memories of childhood and lost past times. The video is a work of art, simply beautiful and Gilmour’s melancholy guitar solo makes me want to weep…
This song has a special meaning for each and every person that listens to it. That’s what makes it such a great song.
I heard this song for the first time today. Dave Gilmour and Pink Floyd are geniuses. The music is truly evocative of past memories, as well of course as the lyrics. That’s pure genius. It really struck a chord with me (pun unintended) as I guess I am reaching the age where I am looking back on my past memories. If you don’t understand this, then you are still young.
These last few hours have been of hours of the most intense inflection I’ve ever felt. I understand everything, and I now understand that about everything, I understand nothing. Heard this song, watched the video, and it;s having an indescribable effect on me.
Napisane w Muzycznie | Tagi: Atom Heart Mother, lyrics, music, music compositions, muzyka, młodość, Pink Floyd, piosenki, songs, teksty, texts, The Division Bell, utwory muzyczne
Samozdrada
Dopiero co w telewizyjnym dzienniku przekazano informację o tym, jak często Polacy zdradzają w związkach. Już sam fakt zdrady jest czymś niewyobrażalnie haniebnym. Dlaczego? W dzienniku mówią mniej więcej coś takiego: “Zdradzamy, kiedy jest okazja”. No to tutaj wyraźnie widać, dlaczego jest to czynem haniebnym. Samo wykorzystywanie okazji, sytuacji czy jak tam zwał, to żerowanie na ludzkiej, często chwilowej, słabości, nieuwagi, nieobecności. Bo ludzie zdradzają w sytuacjach, w które partner/ka nie ma wglądu. Dlaczego więc ludzie zdradzają? Bo znudziła im się druga połowa, chcą spróbować czegoś nowego. Często wynika to ze zobojętnienia na drugiego człowieka. Jeżeli pojawia się obojętność może to oznaczać bardzo przykrą wiadomość dla tych, którym wydawało się, że ich partner/ka jest właśnie TYM JEDYNYM/ TĄ JEDYNĄ: to nie jest ta osoba. Bo jeżeli pojawia się obojętność i przestajemy się interesować życiem, sytuacjami drugiej strony, to nie jest to prawdziwa miłość, przyjaźń. Nie ma się co obrażać, większość ludzi patrzy na miłość tak (przedstawię to z punktu widzenia faceta): “Łał! Niezła dupa.” I patrzy tylko na tyłek czy inne przymioty związane z budową fizyczną kobiety (no w przypadku kobiety będzie pewnie coś w tym stylu: “Niezłe ciacho/Jaki biceps/Ale mięśniak/Ale twardziel”. I patrzy tylko na zwały mięśni, pod którymi często kryje się podwórkowa łacina, skóra, fura i komóra). Nie mniej jednak mechanizm jest taki sam dla obu płci. Ludzie patrzą często tylko na fizjonomię. Pamiętam jak w liceum nasz ksiądz na religii (tym znienawidzonym przez wielu uczniów przedmiotu szkolnego) powiedział bardzo ważną rzecz; parafrazując: “na miłość składa się to, co w sercu i głowie na równi z tym, co zewnętrzne. Nie ma miłości z samego wyglądu [sądzę, że na tym może budować się w głównej mierze tylko zakochanie - przyp.red.], ani z samego serca i rozumu.” Jeżeli więc człowiek nie będzie miał tej maksymalnej pewności, której przecież nigdy nie będzie miał 100%, więc może 90%, to wtedy, o ile nie jest to prawdziwa miłość i brak mu wystarczająco rozumu, jest duża szansa, że stwierdzi: potrzebuję czegoś nowego, znudził/a mi się, już go/jej nie kocham. Decydując się na bycie z kimś, trzeba sobie dać jasno do zrozumienia, że nie ma mowy o zdradzie w duchu chrześcijańskiego ślubu z drugą osobą przed Bogiem Stwórcą. Można by powiedzieć, że niejako strzelamy gola diabłowi w meczu o czyste pożycie małżeńskie. Ale jak widać ze statystyk, co trzeci facet i co piąta kobieta traci bramkę w tym meczu. Wbija sobie samobója. A zdradzając drugą połowę zdradza cząstkę siebie, którą powierzył/a partnerowi. To zdrada na samym sobie. Samozdrada. Tylko tutaj w przeciwieństwie do samobójstwa, człowiek ma praktycznie 100% świadomość swojego czynu, robi to umyślnie i z premedytacją, bo przecież “jest okazja”.
Napisane w Epicznie | Tagi: Bóg, diabeł, dziecięctwo Boże, grzech, miłość, obojętność, osobowość, pewność, pokusa, pokusy, prawda, samobójstwo, szatan, wiara, wolność, wyzwolenie, zakochanie, zdrada, zdrady, zło, życie
Obojętność
Nienawiść jest następstwem poznania jakiejś rzeczy jako nieodpowiadającej, szkodliwej. Jeśli to poznanie jest mylne, nienawiść (zaczyna się od niechęci) jest nieuzasadniona. Otóż Boga w nim samym nie możemy znać, a więc nienawidzić. Znamy skutki jego działania twórczego, a te są dla nas dobre: być, żyć, itd., za co można Boga tylko miłować. Jeśli jednak wytłumaczymy sobie, że dobra te i wszelkie inne nie są nam dane przez Boga, lecz pochodzą z naturalnego biegu rzeczy w przyrodzie, Bóg nas przestanie interesować, będziemy wobec niego obojętni; nie będzie ani miłości, ani nienawiści. lecz zwykły a-teizm, bez-bożność. Jednakże w życiu spotykają nas niepowodzenia, cierpienia itd., które dla człowieka uznającego Boga mogą być przyczyną do znienawidzenia go. Boskie nakazy, zakazy, kary budzą w nieuporządkowanym człowieku reakcję uczuć, które prowadzą do nienawiści, buntu i wrogości ; wtedy jest ateizm pozytywny, który może doprowadzić do satanizmu, tj. do przyjaźni z diabłem.
Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae
Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność;
przeciwieństwem sztuki nie jest brzydota, lecz obojętność;
przeciwieństwem wiary nie jest herezja, lecz obojętność.
A przeciwieństwem życia nie jest śmierć, lecz obojętność
Elie Wiesel
Napisane w Epicznie | Tagi: ateizm, Bóg, bezbożność, chrześcijaństwo, Elie Wiesel, filozofia, miłość, obojętność, osobowość, pokusa, pokusy, przeciwieństwa, satanizm, wiara, wolność, wyzwolenie, zło, św. Tomasz z Akwinu, życie

Wlk. RP